Ludzie z zacięciem

Dlaczego jąkający się są najlepszymi kochankami? Bo się zatrzymują i powtarzają. Najtrudniej jest śmiać się z własnej ułomności, ale jest to możliwe. Pod warunkiem, że przełamie się strach. I to jest największa bariera dla każdego jąkającego się.

Piotr Rudowicz jest na czwartym roku architektury. Jąkać zaczął się w szkole podstawowej, ale eksplozja nastąpiła w liceum. Nowe środowisko, nowi nauczyciele, nacisk na rywalizację. A Piotr jest bardzo ambitny i zależy mu, aby wypaść dobrze. Może nawet za bardzo, bo dowcipy o jąkających się opowiada na koniec spotkania, dopiero kiedy przekona się, że mówiący płynnie rozumie problemy zacinających się.

Wszystko przez stres

– Jąkanie się, zacinanie to normalny etap w rozwoju mowy u każdego dziecka – mówi Marek Dubiński, który podobnie jak Piotr należy do elitarnego towarzystwa osób jąkających się. Na całym świecie jest ich zaledwie 1 procent, ale za to jakie to towarzystwo! Z ulotki przygotowanej przez Polski Związek Jąkających się można dowiedzieć się, że zacinali się nie tylko cesarz Klaudiusz czy Demostenes, który dykcji i wymowy uczył się, mówiąc z kamykami w buzi. Słynne jąkały to również Jaś Fasola, czyli Rowan Atkinson, Karol Darwin, Romario i Bruce Willis. Niewiele w tym gronie kobiet. Znane nazwiska to Marilyn Monroe i Klara Barton, ale nie ma w tym nic dziwnego. Jąkanie się występuje czterokrotnie częściej u chłopców niż u dziewczynek.

– Lepiej niepłynnie mówić niż płynnie milczeć – mówi Marek Dubiński. A Piotr Rudowicz dodaje: – To jest hasło, które powinien mieć w głowie każdy człowiek, który się jąka. Bo jedynym sposobem walki z zacinaniem się jest mówienie.

Ale w trakcie rozmowy okazuje się, że walczyć trzeba tak naprawdę z samym sobą. Z upartym dążeniem do perfekcji, ambicją, napięciem mięśni, które sprawia, że traci się oddech. Wiem, że to może wydawać się dziwne, ale kiedy idę korytarzem uczelni i widzę z daleka wykładowcę, kurczę się w sobie. Cały czas w głowie mam myśl, że muszę mu powiedzieć “dzień dobry”. Niby nic, zwykłe przywitanie. A ja spinam się, bo chcę powiedzieć to płynnie, bez zacinania. Żeby nie pomyślał, że jestem niegrzeczny – opowiada Piotr, który przyznaje, że podobny stres przeżywa na zajęciach, kiedy odczytywana jest lista obecności. Zdrowy rozsądek mówi mu, że to czynność, którą powtarza od początku studiów, na każdych ćwiczeniach, czwarty rok. Ale najwyraźniej to “zacięcie” tkwi w nim tak głęboko, że wbrew Piotrowi gwiżdże na zdroworozsądkowe argumenty.

Dzisiaj łatwiej

Marek Dubiński nie ukrywa, że dzisiaj sytuacja jąkających się jest o niebo lepsza niż 10 – 20 lat temu. Wtedy nie było zrozumienia dla kogoś, kto się zacina, o czym sam przekonał się w szkole, a potem na studiach. Ale skończył bibliotekoznawstwo i dzisiaj pracuje w bibliotece na Politechnice Wrocławskiej. Z przekonaniem tłumaczy, że każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów, tylko że jąkający się często tego nie robią z obawy przed ośmieszeniem. – Tak nie można, bo wtedy rośnie w człowieku blokada. Ja się nauczyłem, że trzeba mówić, nawet jeśli słuchający musi poczekać trochę dłużej na te kilka zdań. I trzeba uświadamiać ludziom, którzy nie mają problemów z mówieniem, ich złe zachowania w stosunku do jąkających się – tłumaczy Marek Dubiński.

I na dowód opowiada, jak to niedawno dzwonił w sprawie służbowej. Telefon odebrał jakiś mężczyzna. Dubiński musiał nabrać rozpędu i zacinał się, co często zdarza się w czasie rozmowy z kimś nieznajomym. Wtedy usłyszał w słuchawce: – Co się tak jąkasz? Zdenerwował się, ale nie odpuścił. – Tak, jąkam się. I to nie pańska sprawa, a jak się odbiera służbowy telefon, to wypadałoby być grzeczniejszym – odparował i chyba się wtedy ani razu nie zaciął.

Obaj przekonują, że najgorszą rzeczą, jaka się może przytrafić, jest robienie dramatu z jąkania.

Dubiński podaje przykład matki, której synek nagle zaczął się jąkać. Kobieta nie potrafiła sobie poradzić z sytuacją, płakała, a dziecko widząc reakcję matki, biło się po twarzy, kiedy zaczynało się zacinać. – Ta pani zgłosiła się do nas rok temu. Szybko okazało się, że pomoc potrzebna jest bardziej jej niż dziecku – mówi Dubiński.

Rudowicz z kolei podaje przykład znajomej logopedki, której dziecko w wieku kilku lat zaczęło się zacinać. Chłopczyk zaczął wtedy chodzić do przedszkola. Wszystko się uspokoiło, kiedy matka zdecydowała, że zostanie w domu. Minął stres, minęło jąkanie się. Dzisiaj dorosły już mężczyzna nie pamięta tego epizodu.

Sprawa emocji

Według specjalistów jąkanie się jest problemem emocjonalnym. Andrzej Wójtowicz, były prezes Polskiego Związku Jąkających się, porównuje je do góry lodowej. Wierzchołek wystaje ponad powierzchnię, a ogromna masa ukryta jest pod wodą. Tą masą w przypadku człowieka są złość, frustracja, ambicja, niepewność i najważniejsze – brak wiary w siebie.

Kiedy rozmawiasz z jąkającym się, nie poganiaj go, patrz mu w oczy, nie dopowiadaj słów i zdań. To tylko pogarsza sytuację. W dekalogu jąkających się jedno z przykazań nakazuje nam “mówić, mówić i jeszcze raz mówić”. Dlatego pozwólmy wygadać się tym, którzy się zacinają – dodaje Piotr Rudowicz.

Dzisiaj we Wrocławiu w Rynku (ul. Świdnicka/Oławska w godz. 11-16 będzie można uzyskać informacje na temat pomocy. Jeśli się jąkasz, możesz też zadzwonić pod nr. tel. 0 600 695 865 lub przyjść w każdą środę o godz. 17.30 do Dolnośląskiej Szkoły Wyższej Edukacji przy Wagonowej 9 we Wrocławiu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *