Cierpliwości i zrozumienia

Wrocławski związek osób jąkających się potrzebuje pomocy specjalistów.

Spotykają się raz w tygodniu i wreszcie mogą normalnie porozmawiać. Bez pośpiechu, ponaglania, nerwowych gestów. Bo w codziennym życiu z powodu swojej wady wymowy natrafiają na problemy, o których ludziom nie jąkającym się nawet się nie śniło.

– Gdy mama wysyłała mnie na zakupy kupowałem za dużo albo za mało, bo miałem ogromne kłopoty z wypowiedzeniem słowa „trzy”. Dlatego zamiast trzech bułek, czy trzech kilogramów ziemniaków, kupowałem dwa lub cztery – opowiada Marek Dubiński, prezes wrocławskiego oddziału Polskiego Związku Jąkających się.

Jak tłumaczy, każdy kto się jąka, ma „swoje” słowo, którego się boi. Marek Dubiński zna np. kobietę, która nie mogła wypowiedzieć nazwy miejscowości, do której jeździła PKS-em. Bojąc się żartów i docinków kupowała zawsze bilet autobusowy do wcześniejszej miejscowości i za każdym razem kilka kilometrów szła na piechotę. Inni zakupy robią tylko w sklepach samoobsługowych, przestali chodzić na pocztę, czy do urzędów, bo zniecierpliwione panie z okienka nie miały dla nich cierpliwości. Wielu, mimo wysokich kwalifikacji, ma kłopoty ze znalezieniem jakiejkolwiek pracy.

– Jąkanie to nie tylko dolegliwość fizyczna, ale też psychiczna – podkreśla Marek Dubiński. I właśnie żeby wspólnie przezwyciężać takie lęki, wrocławianie z tą wadą wymowy postanowili się zorganizować. W ubiegłym roku spotykali się w siedzibie Sejmiku Osób Niepełnosprawnych, teraz jedna z prywatnych szkół wyższych bezpłatnie udostępniła im salę przy ul. Wagonowej, gdzie zbierają się w każdą środę.

Czasem przychodzi kilka, czasem kilkanaście osób. Ale potrzebują też psychologów i logopedów, którzy znaleźliby czas, aby uczestniczyć z nimi w tych spotkaniach i pomogli im w terapii.

– Może zainteresuje się nami np. ktoś z pracowników naukowych uczelni zajmujący się tą wadą wymowy? Bo jedyna alternatywa to drogie terapie. A tak my, jako obiekt badań, też moglibyśmy mu pomóc – zastanawia się Arkadiusz Ceglarski, jeden z uczestników spotkań. Czego on i inni uczestnicy spotkań chcieliby od ludzi, którzy się nie jąkają? – Przede wszystkim cierpliwości. Żeby nie dokańczali za nas fraz czy wyrazów. Bo my wiemy, co chcemy powiedzieć – mówią zgodnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *